Jak małe kroki prowadzą nas do wielkiego celu

Wprowadzanie jakichkolwiek zmian do naszych codziennych zachowań nie jest proste. Większość z nas lubi rutynę, nawet jeżeli się do tego nie przyznaje. Szczególnie trudno jest nam zaakceptować zmianę w kontekście naszych przyzwyczajeń dotyczących trybu życia. Jednak co jakiś czas postanawiamy, że coś zmienimy – czasami jest to fryzura czy sposób ubierania (to jest przyjemna zmiana, gdyż od razu widzimy super efekt). Innym razem chcemy schudnąć i postanawiamy wziąć się za siebie. Najczęściej wtedy zaczynają się schody. Zazwyczaj od razu stawiamy sobie poprzeczkę bardzo wysoko – w miesiąc schudnę 10 kg. Czy jest to możliwe? Ależ jest, tylko czeka nas wiele wyrzeczeń, a tak duży spadek wagi w tak krótkim czasie nie byłby najlepszy dla naszego organizmu. Aby rozpocząć proces utraty wagi musimy zacząć od zmian naszych codziennych nawyków – i to nie tylko w sferze żywienia, ale również w kwestii dotyczących codziennej aktywności fizycznej.

Aby osiągnąć swój cel powinniśmy zmienić organizację naszego codziennego życia i nauczyć się nowych zachowań. Wprowadzenie radyklanych zmian w codziennej rutynie i przyzwyczajeniach może okazać się niezwykle trudne. Duże zmiany przerażają, powodują, że napotykając przeszkody bardzo szybko się zniechęcamy i zaprzestajemy działań. Dla każdego z nas wyzwaniem jest coś innego. Dla jednych rezygnacja z ulubionych wieczornych przekąsek przed TV nie będzie stanowić problemu, dla innych – wprost przeciwnie. Jednym spodoba się codzienny spacer czy godzina na pływalni, a inna osoba będzie miała problem nawet z wejściem po schodach na pierwsze piętro. Czy jest jeden złoty środek na te problemy?

Tutaj warto opowiedzieć o japońskiej filozofii Kaizen – metodzie wprowadzania zmian w swoje życie małymi krokami, które po pewnym czasie dają tę jedną, oczekiwaną zmianę („małe kroki – wielkie skoki”). Inspiracją dla mnie jest publikacja dr Roberta Maurera „Filozofia Kaizen”. Dr Maurer w jednym z rozdziałów książki opisuje sposób zachęcenia swojej pacjentki właśnie do aktywności fizycznej. Zaproponował swojej pacjentce „oswajanie” się z marszem w miejscu przez jedną minutę dziennie. Kobieta dzięki tej metodzie oswoiła się z myślą o aktywności fizycznej i po jakimś czasie chętnie i z entuzjazmem wykonywała całą serię ćwiczeń. Wzorując się na tym przykładzie możemy sami ustanowić sobie swój codzienny, mały rytuał, który nie zniechęci nas do dalszego rozwoju. Każdy z nas może znaleźć inną formę aktywności. Jeżeli wieczorem mamy zwyczaj oglądać TV, wstańmy na chwilę z fotela i wykonajmy 10 przysiadów. Nic więcej. I tak każdego dnia. Po kilku dniach zadajmy sobie pytanie, czy te 10 przysiadów sprawia nam przykrość? Jeżeli odpowiedź brzmi: „nie”, to kolejnego dnia zróbmy kolejne 15 i przez minutę, dwie pomaszerujmy w miejscu. A może wtedy zaświta nam myśli o wybraniu się na basen lub siłownię…

Drugim poważnym wyzwaniem jest rezygnacja z ulubionych potraw i przekąsek. Jeżeli przez większość życia stanowiły one główne źródło przyjemności, to ich natychmiastowe odstawienie może okazać się praktycznie niemożliwe do wykonania. W takim przypadku można również stosować metodę małych kroków Kaizen, jednak musimy mieć świadomość, że postępując w taki sposób (jedna czekoladka dziennie mniej, kawałek pizzy mniej) oczekiwany efekt diety może zostać opóźniony o wiele tygodni, a nawet miesięcy. Wobec tego powinniśmy znaleźć inny sposób działania. Można nagradzać się za odstawienie ulubionych dań i przekąsek w inny sposób niż jedzenie (kino, książka, kosmetyk), albo odłożyć przyjemność w czasie.

Umówmy się sami ze sobą, że w ciągu tygodnia restrykcyjnie przestrzegamy zasad diety, jednak niedziela jest dla nas dniem wolnym od diety. W ten dzień możemy jeść wszystkie te rzeczy, których odmawialiśmy sobie w ciągu tygodnia, bez żadnych ograniczeń ilościowych. Na koniec weekendu odkładamy wszystkie ciastka, cukierki, żelki, słone przekąski, wypad na pizzę, kebab czy wizytę w McDonald’s. Efekt będzie taki, że gdy już nadejdzie upragniona niedziela, mamy tak dużo odłożonych przekąsek i tyle planów na zjedzenie zabronionych potraw, że nie będziemy w stanie wykorzystać ich wszystkich. Dzieje się tak dlatego, że nasz organizm przyzwyczajał się do mniejszych porcji pożywienia w ciągu tygodnia. Nie na wszystkie odłożone rzeczy będziemy też mieli ochotę.

Metoda ta ma jeszcze jedną wielką zaletę: sprawia, że nie łamiemy diety w ciągu tygodnia, ponieważ wiemy, że w weekend czeka nas nagroda. Ten jeden dzień wyłomu z rygoru dietetycznego nie zniweluje zatem skuteczności diety, a jedynie pomoże w jej utrzymaniu.

Wiele osób z powodzeniem stosuje metodę Kaizen. Warto sprawdzić, czy ta technika pomoże również nam.

autor: Aneta Górska

źródło:

1. Maurer R.: Filozofia Kaizen, Wydawnictwo Helion, Gliwice, 2013
2. Jeżewska-Zychowicz M.: Metody psychologiczne i socjologiczne stosowane w poradnictwie dietetycznym, wykłady akademickie, SGGW, Warszawa, 2018

MOŻE CIĘ TAKŻE ZAINTERESOWAĆ